Dahszur

Posted: 19 Maj, 2014 in Rozne
  Dahszur

W szkole średniej przez jeden rok lekcje historii poświęcone były starożytności. Zachwyciłam się wówczas Egiptem i potem czytałam na temat przeszłości tego kraju wszystko, co było dostępne na półkach księgarskich. Komputerów, internetu jeszcze nie było, więc dostęp do źródeł  ograniczony. Mogłam liczyć tylko na to co zostanie napisane przez polskich autorów lub przetłumaczone na język polski i wydrukowane. I marzyłam o piramidach mając cichą nadzieję, że kiedyś będzie mi dane je zobaczyć, dotknąć.

Życie tak się potoczyło, że zamieszkałam w Egipcie, zobaczyłam je i mogę podziwiać ich piękno kiedy tylko zapragnę.

W Egipcie jest łącznie około stu piramid, aczkolwiek są zdania podzielone. Niektórzy naukowcy mniejsze z nich uważają za grobowce piramidopodobne. Dla mnie nie istotne jest nazewnictwo, wszystkie są wspaniałe i liczą sobie te pięć tysięcy lat.

Poznawanie ich rozpoczęłam od Gizy, od tych najsławniejszych, od CheopsaChefrena i Mykerinosa. Poraziły mnie swoją potęgą, pięknem. Nie wszyscy mają jednak opinię podobną mojej. Słyszałam wypowiedź turysty zastanawiającego się po co płacił tyle pieniędzy, żeby oglądać kupę kamieni? Nasz wielki polski wieszcz, Julisz Słowacki z wycieczki do piramid wyniósł głębsze refleksje.  Widok potężnych piramid skłonił poetę do przemyśleń na temat religii starożytnych Egipcjan, ich obrzędów pogrzebowych oraz czci oddawanej zmarłym, ułatwiły mu pełniejsze zrozumienie narodowego nieszczęścia. Poemat Rozmowa z piramidami jest odpowiedzią poety na zadane sobie pytanie – czy piramida egipska może być grobowcem polskiego ducha narodowego.

 

Rozmowa z piramidami

 

Piramidy, czy wy macie
Takie trumny, sarkofagi,
Aby miecz położyć nagi,
Naszą zemstę w tym bułacie
Pogrześć i nabalsamować,
I na późne czasy schować?
– Wejdź z tym mieczem w nasze bramy,
Mamy takie trumny, mamy.

Piramidy, czy wy macie
Takie trumny, grobowniki,
Aby nasze męczenniki
W balsamowej złożyć szacie;

Tak by każdy na dzień chwały
Wrócił w kraj, choć trupem cały?
– Daj tu ludzi tych bez plamy,
Mamy takie trumny, mamy.

Piramidy, czy wy macie
Takie trumny i łzawice,
By łzy nasze i tęsknice
Po ojczystych pól utracie
Zlać tam razem – i ostatek
Czary dolać łzami matek?
– Wejdź tu, pochyl blade lice,
Mamy na te łzy łzawice.

Piramidy, czy wy macie
Takie trumny zbawicielki,
Aby naród cały, wielki,
Tak na krzyżu, w majestacie
Wnieść, położyć, uśpić cały
I przechować – na dzień chwały?
– Złóż tu naród, nieś balsamy,
Mamy takie trumny, mamy.

(Juliusz Słowacki)

Ciekawa dalszych piramid doszłam do Sakkary i priamidy schodkowej Dżesera, a w końcu do Dahaszur. Długo były one niedostępne dla zwiedzających, był to teren wojskowy.

Zbudowano ich pięć: dwie króla Snofru (ojca Cheopsa) oraz trzy: Amenemhata II (Biała), Senusereta III i Amenemhata III (Czarna). Piramidy Snofru pod względem wielkości zajmują trzecie i czwarte miejsce po piramidach Cheopsa i Chefrena. Często określa się je mianem: Czerwonej i Łamanej. Jest jeszcze kilka mniejszych dla rodziny faraona, już nie tak okazałe jak władców.

Tam poraz pierwszy odczułam ich potęgę. Pustynia, pięć piramid, a w ich cieniu kilku policjantów na wielbłądach kłócących się z otoczeniem – staram się ich nie dostrzegać, nie widzę ich. Nie ma turystów, nie ma tej rzeszy ludzi pstrykających aparatami fotograficznymi – bezbłędni są w tym Japończycy, handlarzy pamiątkami, chłopców namawiających na jazdę konną czy wielbłądem… Idealna cisza… W dali na północ widać monumenty Gizy, na południe kolejną piramidę w Meidum. Świadomość miejsca, gdzie przed pięciu tysięcy laty byli ludzie, żyli i umierali, śmiali się i płakali, radowali i smucili… Dotykałam piramidy i chciałam poczuć ich energię, którą pozostawili po sobie. Siedziałam na piasku z przymkniętymi oczami i chciałam usłyszeć odgłosy życia, które się tu toczyło, poznać prawdę o nich, gdyż w interpetacje archeologów nie wierzę, nie przekonuje mnie. Piramidy nigdy nie mają jednolitej barwy, ona stale zmienia się. Raz są ciemne, przysadziste, groźne; innym razem rozświetlone, strzelające w niebo swym blaskiem. Patrzenie na nie nie nudzi. Miejsce działało na mnie jak magia, mogłabym siedzieć godzinami zapominając o realiach życia toczącego się dzisiaj. Tam DZISIAJ nie istnieje.

Niestety, cywilizacja i tam dotarła. Dahszur pojawiło się w programach wycieczek turystycznych i czar miejsca prysł.

(Zdjęcia ze zbiorów prywatnych)

Dodaj komentarz