Skalane dzieci

Posted: 19 Maj, 2014 in Kultura i Sztuka

Kadr z filmu "Siostry Magdalenki"

Ostatnio modnym tematem mediów są problemy, ujmując to delikatnie –moralnych  wykroczeń duchownych i zakonnic. Problem nie nowy, ale aktualnie nagłaśniany. Wszyscy są przerażeni, oburzeni, zbulwersowani. Kinematografia również nie pozostaje w tyle.

Obejrzałam niedawno film pt. Siostry Magdalenki. Film nie nowy, bo z roku 2002, wyprodukowany przez Irlandię w kooperacji z Wielką Brytanią. Mówi o katolickim zakonie żeńskim, który był „azylem” dla kobiet. Przed 150-ciu laty w chwili ich otwarcia celem podstawowym była pomoc w rehabilitacji kobiet parających się prostytucją. Zatrudniano je do ciężkiej pracy w pralniach. Z czasem swoją działanością objęto kryminalistki. W nowszych czasach pod „opiekę” sióstr rodzice oddawali swoje „zepsute” córki. Dziewczęta, które urodziły nieślubne dziecko, które były zgwałcone czy poprostu uśmiechały się do chłopca, a czego nie akceptowali. Nie był to wyrok sądowy określający czas pobytu, było to dożywocie bez możliwości odwołania się do kogokolwiek. Pozbawiano je godności, głodzono, bito, wykorzystywano seksualnie… Horror, jak mogło dojść do tego w Europie dwudziestego wieku. Zaglądamy na cudze podwórka, potępiamy Trzeci Świat, oburzamy się, protestujemy, a tu nagle okazuje się, że w niczym nie jesteśmy lepsi. Dzisiaj wszyscy kajają się, przepraszają, ale to nie rozwiązuje problemu, nie uzdrowi psychiki tych kobiet, dzieci, które przez ten koszmar przeszły; to będzie w nich pokutowało przez całe życie.

Jak wyraziłam na wstępie – temat stary, tak było zawsze, tylko się o tym nie mówiło, udawało, panowała mafijna omerta.

Mnie jednak interesuje inny aspekt tej sprawy – gdzie są rodzice tych dziewcząt i dzieci krzywdzonych w podobny sposób, gdzie są ich matki, które rzekomo w obronie swej pociechy gotowe są walczyć jak lwice? Kobieta, przez dziewięć miesięcy nosi to maleństwo pod sercem, cieszy sie na jego przyjście, potem karmi i troszczy się o nie. Chore pielęgnuje, nie przesypia noce czuwając. I wszystko jest dobrze dopóki dziecko rozwija się zgodnie z utartymi przez społeczeństwo kanonami. Dorasta i nagle kobieta odkrywa, że jej dziecko ma zaburzenia hormonalne i jest homoseksulaistą czy lesbijką; wpadło w niewłaściwe otoczenie i jest narkomanem czy alkoholikiem. Podejrzewała wcześniej, ale nie chciała przyjąc tego do wiadomości, nie jej dziecko. Nie zastanawia się nad przyczynami, nie stara się zrozumieć i wesprzeć, wręcz odsuwa je, nie jest już jej. Nie będzie już siedziała nocami i czuwała, bo tych nocy musiałaby poświęcić dużo więcej niż przy grypie, czy innej dziecięcej chorobie. To dziecko jest już skalane, nieczyste. Zgwałcona córka – czarna owca w rodzinie, trzeba ją ukarać, ukryć przed otoczeniem, bo jaki to wstyd. A jeżeli urodzi dziecko? Zgroza, co ludzie powiedzą. Oddaje się dziecko do adopcji wbrew woli tej młodej matki, a ją samą wyklina z rodziny.

To właśnie tacy rodzice, te matki oddawały swoje dzieci do „azylu” Sióstr Magdalenek czy podobnych ośrodków skazując je na dożywocie, bez możliwości powrotu do życia w społeczeństwie. O ucieczce nie było mowy, bo gdzie pójdą, do kogo? Bez zawodu, bez środków do przetrwania… Rodzina ich nie przyjmie, już do niej nie należą.

Winnych ukarano, ale czy wszystkich? Czy pociągnięto rodziców do odpowiedzialności za krzywdę wyrządzoną własnemu dziecku?

„Azyl” Sióstr Magdalenek zakończył swoją działalność w roku 1996, ale o ilu takich miejscach jeszcze nie wiemy?

Plakat filmu "Siostry Magdalenki"

Dodaj komentarz