Okno
W czasach młodości chodząc ulicami zaglądałam w cudze okna, bardzo mnie interesowały. Nie miałam żadnych podtekstów, zwykła ciekawość – jak wyglądają, co się za nimi kryje. Odkryłam wówczas, że w większości okien kuchennych są żółte firanki. Nigdy nie znalazłam odpowiedzi na pytanie: dlaczego właśnie ten kolor. To się zmieniło. Teraz przeważają białe, koronkowe, przesłaniające co najwyżej połowę okna.
W dzień widziałam w oknach kwiaty, pelargonie i od czasu do czasu kota na parapecie przyglądającego się światu za szybą. Nocami okna były ciekawsze. Oświetlone, tętniące życiem. Na ścianach obrazy święte, „jelenie na rykowisku”, zdjęcia rodzinne z obowiązkowym zdjęciem ślubnym, nagie maluszki leżące na baranich futrach, regały zastawione kryształami lub jego imitacją. W kuchennym oknie krzątała się jakaś postać.
Mogłam patrzeć godzinami snując własne fantazje o mieszkańcach skrywających się za tymi oknami.
Ta przypadłość mi nie minęła, mam ją w sobie do dzisiaj, ale czy jestem w tym odosobniona?
Co to jest OKNO? Odpowiedzi otrzymamy różne, w zależności od tego kogo o to spytamy. Źródła encyklopedyczne podają: „element, konstrukcja zamykająca otwór w ścianie lub w dachu, służący do oświetlenia i przewietrzania pomieszczeń”. Historyk powie, że: „Początkowo otwór w ścianie spełniał rolę prymitywnego okna. Później zaczęto go wypełniać zwierzęcą skórą, drewnem czy tkaniną. Dodano następnie okiennice, które można było zamykać i otwierać. Z czasem funkcją okna było nie tylko umożliwienie dostępu światła do wnętrza, ale ochrona przed czynnikami atmosferycznymi. Okna pełniły też funkcję dekoracyjną, wzbogacając formę architektoniczna elewacji budynku. Z czasem w świetle okna zaczęto montować pionowe przegrody, słupki, które łączyły kawałki szkła za pomocą ołowiu. Po raz pierwszy szkło do okien zastosowali Rzymianie. Szklane okna były preferowane przez Europejczyków, podczas gdy okna papierowe, bardziej ekonomiczne, stosowane były w starożytnych Chinach, Korei i Japonii”. Internauta natomiast powie, że jest to „wydzielony obszar ekranu, najczęściej prostokątny, na którym prezentowany jest interfejs programu”.
A co powie poeta?
Poeta – Tadeusz Boy Żeleński (fragment)
…
Kiedy za oknem śnieg prószy
Lub szemrzą jesienne deszcze,
Naówczas w głąb własnej duszy
Chmurni wpatrują się wieszcze.
Powój – Adam Asnyk (fragment)
Niejedna wesoła piosenka
W wiosenne wieczory lub ranki
Wybiega z tego okienka,
Strojnego w białe firanki.
I śmiechu srebrnego kaskada,
Ach, nieraz! z owego pokoju
Spłynęła w okna sąsiada
Po wiotkich splotach powoju.
…
Firanka – Władysław Broniewski
Otworzyłem okno, a firanka
pofrunęła ku mnie,
jak Anka
w trumnie.
Biała firanka, błękitne zasłony,
zaszeleściło…
O! pokaż mi się od tamtej strony!
Jesteś? Jak miło!….
Jak miło… jak miło… jak strasznie,
moja miła…
Ja już chyba nie zasnę…
Firanka? … Czy tyś tu była?
Pękło moje okno – Liliana Ziembińska
Pękło moje okno,
moja ukochana zabawka –
– okno na świat.
Patrzyły przez nie moje
oczy,
dusza i serce.
Pękło moje okno.
I już nic nie widzę !
Kocham Cię, dwa słowa.
Jedno wyznanie, które otwiera
wrota do Twojego serca.
Kocham Cię, dwa słowa
Tak wiele warte,
chociaż to tyłko słowa.
Dla mnie okno jest tym co napisał Charles Boudelaire:
„Ten, kto patrzy przez otwarte okno, nie zobaczy tyle rozmaitych rzeczy, co ten, kto z zewnątrz wpatruje się w okno zamknięte. Nie ma nic równie głębokiego, tajemniczego, niewyczerpanego, równie mrocznego i olśniewającego, jak okno oświetlone świecą. To, co można zobaczyć w blasku słońca, nigdy nie jest tak ciekawe, jak to, co dzieje się za szybą. W tej czarnej lub jaśniejącej dziurze żyje życie, życie marzy i cierpi”.
Źródła:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Okno
http://pl.wikipedia.org/wiki/Okno_(informatyka)
Pan Bawab
Dzielnica, niegdyś należąca do reprezentacyjnych nadal tak jest uważana, ale jej czas świetności dawno już minął. Dzisiaj ktoś ja nazwał „dzielnicą bawabów” (dozorców). I to prawda, oni wiodą tutaj prym. Siedzą z papierosem przed kamienicami, popijają herbatkę i z reguly nic nie robią. Swoje obowiązki sprzątania klatek schodowych wypełniają z większą lub mniejszą starannością, najczęściej mniejszą, o czym świadczy wygląd tych klatek. W kamienicach, w których zamieszkuje jej właściciel, sytuacja jest nieco lepsza, dozorca bardziej się stara, boi się swego pana. Większość jednak kamienic to mieszkania na wynajm.
Dozorcy wiedzą wszystko co, kto, gdzie i tylko patrzą jak i komu uszczknąć parę groszy. Otrzymują od mieszkańców swoją comiesieczną składkę, ale – z tym się zgodzę – na utrzymanie rodziny jest to za mało. Więc poszukują innych źródeł. Za każdą usługę – kupienie drobiazgu dla mieszkańca, wniesienie bagażu, znalezienie mechanika do popsutego kranu czy anteny satelitarnej – za to wszystko pobierają pieniądze. Ale nie tylko od lokatora, mechanik płaci również haracz, musi dzielić sie zarobkiem. Często w tych drobnych usługach wyręczają ich własne dzieci jednak pieniądze idą do kieszeni ojca.
I tak „nasz pan” obrasta w sadełko czujnym okiem obserwując, aby nic nie uszło jego uwadze. I nie probuj korzystać z pomocy kogoś z zewnatrz, popadniesz w niełaskę „pana”. Cieżką pracę ma ten nasz bawab.
Jest jeszcze żona, najczęściej szara myszka zdominowana przez meża. Co należy do jej obowiązków? Oczywiście pomoc mężowi w dbałości o czystość kamienicy. Prócz tego normalne zajęcia – sprzątanie kącika w którym mieszkają, pranie, gotowanie… Dlaczego kącika? Jest to najczęściej mała klitka pod schodami w której muszą się zmieścić co najmniej cztery osoby. Tam gotują, jedzą, odpoczywają przy telewizorze, tam dzieci odrabiają lekcje, tam śpią i kochają się dbając o przyrost naturalny. Wszystkie zajęcia związane z tą klitką należą do obowiazków żony. Czy ma wolny czas? Tak, ma go dużo i każdego dnia poświęca go na odpłatne sprzątanie mieszkań lokatorów nie tylko w jej kamienicy. Każdego dnia przez cały tydzień gdzieś u kogoś sprząta. Zarabia dużo więcej niż mąż, ale on, głowa rodziny, trzyma kasę. I najczęściej jest to kobieta uśmiechnięta, życzliwa, pomocna.
Właściciele kamienic nie są zbytnio zainteresowani ich stanem. Dla nich liczy się tylko zarobek uzyskany z wynajmu mieszkań. Bardzo trudno wyegzekwować od nich naprawę czegokolwiek. Ale cóż można od nich wymagać skoro państwo też się tym nie interesuje. Wystarczy spojrzeć na ulice przy którzch te kamienice stoją.
Na obrzeżach miasta powstają nowe, luksusowe, zadbane dzielnice, a o starych, z bogatą tradycją i historią zapomina się, nikt o nie nie dba. Oddało się je w zarząd bawabom.