W szkołach średnich często pada temat wypracowania: „Porównanie powieści z jej adaptacją filmową”. Czy młody człowiek, czytający daną powieść, nie znający całej twórczości autora jest w stanie właściwie ją ocenić i wyciągnąć prawidłowe wnioski pozwalające na porównanie z adaptacją filmową? Czy w ogóle można porównać książkę z jej wersją filmową? Książka to jedno, a film to drugie, nawet jeżeli powstał na kanwie powieści.
Miłośnikom książki znana napewno jest powieść Grek Zorba. Nikos Kazandzakis (1885 – 1957), grecki powieściopisarz, poeta, dramaturg, w swojej twórczości umiejętnie łączy własny światopogląd z nowymi koncepcjami moralno- filozoficznymi. Wyraźnym tego przykładem są przemyślenia Alexisa Zorby, głównego bohatera powieści. Zorba to młody duchem sześćdziesięciolatek, człowiek wolny cieszący się każdym przeżytym dniem. Jego niepowtarzalna filozofia życia, jego energia i wrażliwość na otaczający go świat mają niesamowitą głębię. Cieszy go wschód słońca, kwiat wyrosły na kamienistym zboczu góry… Nie szuka szczęścia daleko, dla niego jest ono zawsze blisko, na wyciągnięcie ręki.
Film o tym samym tytule, który wyreżyserował Michael Cacoyannis (1922 – 2011) z inicjatywy Ireny Papas (1926) z Anthonym Quinnem (1915 – 2001) roli w roli Alexisa jest niezaprzeczalnie arcydziełem. Muzyka skomponowana przez Mikisa Theodorakisa (1925) zachwyca do dzisiaj, stała się nowożytnym symbolem greckiej kultury. Do perełek sztuki reżyserskiej należy zaliczyć scenę śmierci Wdowy (Irena Papas), śmierć Madame Hortense (Lila Kedrova, 1918 – 2000) i końcowy, słynny już taniec Zorby z pracodawcą Basilem (Alan Bates, 1934 – 2003).
Film z chęcią ogląda się po raz wtóry, ale nie wszystko zdołał on ująć z osobowości Zorby. Pomimo wielkiego kunsztu aktorskiego Quinna nie zdołano wyrazić całej filozofii, wszystkich przemyśleń bohatera będących sednem powieści, a napisane z taką wrażliwością ręką autora.
Podobnie przedstawia się sytuacja z powieścią Michaela Blake’a (1945) Tańczący z wilkami. Akcja rozgrywa się w Stanach Zjednoczonych w drugiej połowie XIX wieku. Porucznika armii, Johna Durbana koleje losu zawiodły do placówki na prerii, daleko od cywilizacji. Jest sam z bezkresną przyrodą. Wiele czasu poświęca swoim myślom. Poznaje swoich wrogów z którymi się zaprzyjaźnia, wilka i indian. Zmienia się jego sposób postrzegania pojęcia przyjaźni, Wszystko co czyni, wypływa z jego wewnętrznego przekonania o słuszności wyboru, z poszanowania godności innych, nie tracąc samemu godności własnej.
Film zrealizowany na podstawie tej książki przez Kevina Costnera (1955) i z nim w roli głównej na pewno należy zaliczyć do bardzo dobrych produkcji. Pomimo jednak świetnej obsady, wspaniałych zdjęć plenerowych nie zdołano oddać całej psychiki i przemiany jaka się dokonała w głównym bohaterze. I znowu pióro pisarza jest zdolne przekazać czytelnikowi o wiele więcej doznań, co nie znaczy, że nie należy adaptować powieści tylko nie są to dzieła porównywalne.
Adaptuje się też masowo powieści z dreszczykiem, thrillery. Są one bardzo poczytne, a filmy oparte na nich ściągają masowego widza. Jednym z bardziej poczytnych autorów jest Anglik, A.J. Quinnell (1940 – 2005). Wydał on cykl powieści pod wspólnym tytułem Najemnik, jak pierwszy tom z tego cyklu.W każdej występują ci samo bohaterowie, różne są akcje. Fabuła typowa dla tego typu książek – bardzo dynamiczna akcja, przyjaźń, porwanie i zemsta. Bohaterami są byli żołnierze Legii Cudzoziemskiej, obecnie najemnicy. Jak w każdym środowisku są dobrzy i źli. Najemnicy Quinnella są bezwzględni, ale mają swoją moralność, swoje zasady, walczą ze złem. Główną postacią jest Creasy, człowiek samotny, zamknięty w sobie. W pierwszym tomie jest ochroniarzem jedenastoletniej dziewczynki, która zostaje porwana i w okrutny sposób zabita. Całość sprowadza się do walki Creasy z przestępcami, którzy tego dokonali. Ale nie to jest najważniejsze w powieści. Autor bardzo skupił się na pojęciu przyjaźni, na przyjaźni do porwanej dziewczynki i przyjaźni do towarzyszy wspólnych walk, bezgranicznym oddaniu ludzi podobnych Creasy’emu, gotowych służyć pomocą w każdej sytuacji, ludzi na których można zawsze liczyć.
Tego nie oddaje film z roku 2004 zatytułowany Człowiek w ogniu, a oparty na powieści Quinnella. Rolę Creasy zagrał Denzel Washington (1954). W filmie pozostał z książki tylko jeden problem – ochroniarz, porwana i uratowana dziewczynka, główny bohater ginie. Bardzo też została wyeksponowana wiara w Boga, cytowanie wersetów z Biblii, temat, którego autor w powieści nie porusza, a wręcz przypisuje bohaterowi brak tej wiary. Czyżby to było z inicjatywy Washingtona, znanego z fanatyzmu religijnego? Taki scenariusz mógł powstać samoistnie, nie trzeba było sięgać do książki; kidnaping jest częstym motywem filmów z dreszczykiem.
I tak, jak książka będąca typowym czytadłem na jeden dzień, wciąga czytelnika od pierwszej strony, tak film jest monotonny pomimo dobrej obsady aktorskiej.
Powieść i filmy o scenariuszu opartym na danej książce – czy można porównywać? To dwa odmienne sposoby oddzialywania na psychikę człowieka, na czytelnika czy widza. Czytelnik odbiera obrazy powieści według swojej wyobraźni, pozwala sobie na własne przemyślenia; widz ma podaną gotową formułę według recepty reżysera. Książka wzbogaca nasz język, język filmu jest raczej uproszczony, sprowadza się do mowy potocznej. Książka ma bogatsze opisy i bardziej rozbudowaną warstwę emocjonalną. Czytając książkę często cofamy się o kilka zdań wstecz starając się lepiej zrozumieć zawarty w nich sens, w filmie oglądamy już następny kadr przechodząc do następnej kwestii. Miłośnicy książek będą ją bronili, film obejrzą z ciekawości jak scenarzysta i reżyser widzą dany problem. Miłośnicy kina postawią na film. Film pozwala poznać literaturę tym wszystkim, którzy rzadko sięgają do książek, jest to niestety uproszczenie. Może jednak po obejrzeniu dobrze zrobionego filmu niektórzy skuszą się na lekturę i poprawią statystyki, które mówią, że Polak czyta pół książki w roku?





