Pan Bawab

Posted: 6 lutego, 2016 in opowiadania

Dzielnica, niegdyś należąca do reprezentacyjnych nadal za taką jest uważana, ale jej czas świetności dawno już minął. Dzisiaj ktoś ją nazwał „dzielnicą bawabów” (dozorców). I to prawda, oni wiodą tutaj prym. Siedzą z papierosem przed kamienicami, popijają przesłodzoną herbatkę w szklankach po musztardówce lub kubkach i z reguły nic nie robią. Swoje obowiązki sprzątania klatek schodowych wypełniają z większą lub mniejszą gorliwością, najczęściej mniejszą, o czym świadczy wygląd tych klatek. W kamienicach, w których zamieszkuje jej właściciel, sytuacja jest nieco lepsza, dozorca bardziej się stara, boi się swego pana. Większość jednak kamienic to mieszkania na wynajm o które nikt nie dba, nie maluje ich, nie remontuje. Niektórzy najemcy starają się we własnym zakresie polepszć wygląd otoczenia, ale jest to przysłowiowa „kropla w morzu”.

Dozorcy wiedzą wszystko co, kto, gdzie i tylko patrzą jak i komu  uszczknąć parę groszy. Otrzymują od mieszkańców swoją comiesieczną składkę, ale – z tym należy się zgodzić – na utrzymanie rodziny jest to stanowczo za mało. Poszukują więc innych źródeł. Za każdą usługę – kupienie drobiazgu dla mieszkańca, wniesienie bagażu, znalezienie mechanika do popsutego kranu czy anteny satelitarnej – za to wszystko pobierają pieniądze. Ale nie tylko od lokatora, mechanik płaci również haracz, musi dzielić sie zarobkiem. Często w tych drobnych usługach wyręczają ich własne dzieci jednak pieniądze idą do kieszeni ojca.

I tak „nasz pan” obrasta w sadełko czujnym okiem obserwując, aby nic nie uszło jego uwadze. Nie próbuj korzystać z pomocy kogoś z zewnatrz nie prosząc o to bawaba, popadniesz w niełaskę „pana”.

Cieżką pracę ma ten nasz bawab.

Jest jeszcze żona, najczęściej szara myszka zdominowana przez meża. Co należy do jej obowiązków? Oczywiście pomoc mężowi w dbałości o czystość kamienicy. Prócz tego normalne zajęcia – sprzątanie kącika w którym mieszkają, pranie, gotowanie… Dlaczego kącika? Jest to najczęściej mała klitka pod schodami w której muszą się zmieścić co najmniej cztery osoby. Tam gotują, jedzą, odpoczywają przy telewizorze, tam dzieci odrabiają lekcje, tam śpią i kochają się dbając o przyrost naturalny. Wszystkie zajęcia związane z tą klitką należą do obowiazków żony. Czy ma wolny czas? Tak, ma go dużo i każdego dnia poświęca go na odpłatne sprzątanie mieszkań lokatorów nie tylko w jej kamienicy. Każdego dnia przez cały tydzień gdzieś u kogoś sprząta.  Zarabia dużo więcej niż mąż, ale on, głowa rodziny, trzyma kasę. Jak każda kobieta jest przebiegła i skrzętnie chowa część pieniądzy, które przeznacza na szkolne potrzeby dzieci. Żali się, że szkoła jest marna, że nie wiele dzieci z niej wynoszą, że są bite i przymuszane do brania odpłatnych korepetycji. Przyznała, że mogłaby więcej pracować i przenieść dzieci do szkoły pół prywatnej, o wyższym standardzie. Kłopot jednak w tym, że nie tylko są to koszty opłaty, ale dzieci, aby czuć się dobrze winny chodzić lepiej ubrane, mieć lepsze kanapki na drugie śniadanie. Nie zmieni to jednak podejścia do nich nauczycieli i rówieśników, będą zawsze kimś gorszym, wyśmiewanym, dziećmi Bawaba.

Żona dozorcy najczęściej jest to kobieta uśmiechnięta, życzliwa, pomocna. Niejednokratnie lokatorzy chcą wnioskować o zmianę dozorcy, ale żal im tej kobiety i ich dzieci. Nie łatwo będzie im znaleźć nową pracę w tak intratnym punkcie miasta. Mają wybór powrotu na wieś, z której się wywodzą, ale tam o przeżycie jeszcze trudniej.

Właściciele kamienic nie są zbytnio zainteresowani ich stanem. Dla nich liczy się tylko zarobek uzyskany z wynajmu mieszkań. Bardzo trudno wyegzekwować od nich naprawę czegokolwiek. Ale cóż można od nich wymagać skoro państwo też się tym nie interesuje. Wystarczy spojrzeć na ulice przy których te kamienice stoją.

Na obrzeżach miasta powstają nowe, luksusowe, zadbane dzielnice, a o starych, z bogatą tradycją i historią zapomina się, nikt o nie nie dba. Oddało się je w zarząd bawabom.

Dodaj komentarz