Archive for the ‘Rozne’ Category

Kobieta

Posted: 6 kwietnia, 2019 in Rozne

Od kilku lat toczy się wielka dyskusja na temat aborcji, ochronie dziecka poczętego, o moralnej odpowiedzialnosci, itd, itp. KK naciska, rząd naciska. Wypowiada sie dużo „autorytetow”, „znawcow tematu”. Nigdy jednak nie mówi sie o samej kobiecie, o konsekwencjach jakie ponosi podczas samej ciąży, jak i w dalszym życiu po urodzeniu dziecka. Ciąża wpływa nie tylko na ich biologię, ale na całe dalsze życie ekonomiczne, społeczne; obniżony zostaje jej komfort życia.

Skupię się tylko na skutkach biologicznych. W trakcie samej ciąży, trwającej dziewięć miesięcy, powszechnymi powikłaniami (po urodzeniu dziecka mijają, aczkolwiek nie zawsze) są: nadmierne zmęczenie, zaburzenia apetytu, zmysłu smaku oraz węchu, mdłości oraz wymioty, zgaga i niestrawność, zaparcia, przybieranie na wadze, zawroty głowy, wzdęcia i zatrzymanie wody w organizmie, skurcze brzucha, infekcje grzybicze, krwawienia z nosa, trądzik, przebarwienia skóry, bóle pleców, zwiększone bóle głowy, problemy ze snem, zwiększone oddawanie moczu i nietrzymanie moczu, krwawienie z dziąseł, bóle stawów, trudności w staniu i siedzeniu w późniejszym okresie ciąży, niemożność przyjmowania regularnych leków, skrócony oddech, zwiększone ciśnienie krwi, wypadanie włosów, zwiększone prawdopodobieństwo zachorowania na anemię – do objawów zalicza się bladość skóry, osłabienie, skrócony oddech, niemożność uczestnictwa w niektórych zajęciach sportowych, większe prawdopodobieństwo chorób, wraz z tymi śmiertelnymi, skrajne bóle (poród), hormonalne zmiany nastrojów.

Kobieta decydująca sie na posiadanie dziecka musi byc swiadoma jakie zycie moze miec przez najblizsze trzy kwartaly, jak i dalsze.

Na tym jednak nie koniec. Po urodzeniu dziecka kobieta nadal ponosi konsekwencje podjętej decyzji. Narażona jest na powszechne powikłania decydujące o jej dalszym życiu, komforcie życia. Należą do nich: rozstępy, stały przyrost masy ciała, osłabienie mięśni brzucha oraz pochwy, zaburzenia oddawania moczu, zmiany w piersiach, żylaki, blizna po nacięciu krocza, lub cesarce, hemoroidy, skłonność do utraty zębów i osteoporoza, zwiększone ryzyko zachorowania na Alzheimera.

Czynnik społeczny (pomińmy w tych rozważaniach ojców, chociaż ich stanowisko ma duży wpływ na zdrowie kobiety) – kobiety mając na uwadze przede wszystkim dobro swego dziecka gorzej się odżywiają, pomimo iż ciąża dokonała w ich organizmach poważne spustoszenie, na przykład w ilości wapnia.

To tylko drobna część konsekwencji jakie ponosi kobieta decydująca się na rodzenie dzieci. O tym się nie pisze, nie mówi, temat „zamiatany pod dywan”. Decyzja czy kobieta chce mieć w ogóle dzieci, a jeżeli – to ile, winna należeć wyłącznie do niej. Żaden Kościół, żadne czynniki społeczne, żadni „mądrzy znawcy”, żadne ustawy prawne nie powinny mieć w tym zakresie głosu. Nie mają prawa osądzać, karać, stosować „klauzulę sumienia”. Wszystkie te działania to przejaw prymitywizmu godnego epoki Sredniowiecza, a podobno jestemy w XXI wieku.

Źródło: https://nihilnova.wordpress.com/2012/12/05/z-cyklu-rodz-sobie-sam-ciaza-i-macierzynstwo-czyli-o-czym-sie-nie-mowi-skutki-porodu-skutki-ciazy-oraz-dlugofalowe-skutki-macierzynstwa/

 

Widok z okna

Posted: 9 lutego, 2017 in Rozne

Weszłam do mieszkania i uderzył mnie zapach jego pustki. Mieszkanie zamknięte od roku, powietrze zatęchłe. Otwarłam wychodzące na wschód okna i wionął na mnie przyjemny, ciepły, wczesno jesienny wiaterek. Widok na ulicę z dziesiątego piętra, w dole tramwaj, dalej osiedle bloków, za nimi zieleń, a na horyzoncie jezioro. Coś jednak zakłócało czystość obrazu. Trzy, wysokie na pięćdziesiąt metrów żurawie, dźwigi budowlane.

Przed laty widok przesłaniał zakład produkcyjny. Typowy twór komunistycznego budownictwa. Wysoki, szary budynek  z przestronnymi halami produkcyjnymi, a na wszystkich piętrach, za oknami, widoczne dziesiątki kobiet zgarbionych nad maszynami do szycia. Okna oczywiście nie myte, widok przytłaczający szczególnie w szarówce jesiennej.

Pewnego dnia postanowiono zakład odświeżyć. Umyto okna, a elewację zewnętrzną pomalowano na jaskrawo bordowy i żółty kolor. Nie można już było mówić o przygnębiającej szarzyźnie, ale patrzeć się na to nie dało bez okularów przeciwsłonecznych. Chodząc ulicą, nie podnosząc w górę głowy można było obok tego przejść, jednak mieszkańcy z bloków vis a vis musieli to znosić codziennie. Każdego ranka budząc się mieli przed oczami tę żółtą płaszczyznę i kobiety zgarbione nad maszynami.

dsc01691

dsc01828

Minęło kilka lat i znowu coś zaczęło się zmieniać. Zakład otoczono płotem z szarej blachy falistej, zniknęły zza okien kobiety. Budynek stał i niszczał, aby po długim okresie zastoju rozebrać go, zburzyć. Pozostał po nim płot falisty, a za nim olbrzymi dół zalany brudną wodą po opadach deszczu lub po topniejącym śniegu, z narastającą ilością śmieci. Mieszkańcy bloków nie patrzyli jednak w dół, mieli przed sobą piękny widok bloków w dalszym planie, zieleni, dalekich portowych urządzeń i jeziora zmieniającego swą barwę zależnie od pory dnia czy roku.

Na szarym ogrodzeniu zaczęły pojawiać się plakaty, afisze, reklamy. Starsze z czasem obdarte, popisane, porysowane, na nie naklejane nowe. Ogrodzenie przeszło swój okres graffiti, bardziej lub mnie udanych. Wielobarwna mozaika szpeciła ulicę.  W niektórych miejscach blacha oderwała sie od słupka łopocząc na wietrze.

Przez wiele miesięcy nic się nie działo, ale w końcu pojawiły się dźwigi, ale ja już wyjechałam. Gdy powróciłam po długim czasie znowu ujrzalam wpierw płot z falistej blachy. Poszarzał, nie miał już metalicznego błysku, narosła ilość plakatów. Widok przygnębiający.

Słońce już zachodziło, ale z okien mieszkania widać było trzy dostojne dźwigi oświetlone ostatnimi promieniami słońca. Ich ramiona ustawione równolegle do bloku, w dole betonowy fundament nowo powstającego budynku i cisza, żadnego ruchu, człowieka, nikt nie pracuje.  Zajęta rozpakowaniem bagażu nie myślałam więcej o widoku za oknem.

Wstałam wypoczęta, słońce już świeciło. Podeszłam do okna, dźwigi stały, ale już nie czerwone tylko szare, a jedno ramię skierowane w stronę mojego okna. Nadal nie widzę nikogo pracującego, kabiny operatorów na samej gorze tej konstrukcji, żadnego ruchu. Cóż, widocznie zadziałało zmęczenie długą podróżą. W ciągu dnia kolor dźwigów się zmieniał co było spowodowane ustawieniem promieni słońca.

Następnego dnia znowu to samo, inny kolor, inne ustawienie kąta ramion, a ludzi nadal nie widzę, bezruch. Wziełam lornetkę, w kabinach pusto. I tak było każdego ranka przez cały mój dwumiesięczny pobyt. Chciałam zobaczyć dźwigi w ruchu, dojrzeć jak operatorzy wchodzą do swoich kabin. Nie udało mi się. Wyjechalam nie rozwiązawszy zagadki, kiedy i przez kogo przesuwane są ramiona dźwigów.

dscf7946  dscf7949

Exif_JPEG_420

 

 

 

 

Aborcja

Posted: 3 lipca, 2016 in Rozne

Temat wszystkim znany w bardziej lub mniejszym zakresie. Bywają okresy ciszy, aby znowu gdzieś wypłynąć przy okazji zmian politycznych. Ostatnio w Polsce jest to główny temat, jeden z tych, który dzieli społeczeństwo. Głos zabierają wszyscy – politycy prawicowi i lewicowi, hierarchowie kościelni, organizacje feministyczne, organizacje ochrony życia, poszczególni obywatele. Problem rozpatrywany pod wieloma kątami. Ludzie głęboko wierzący powołują  się na zapisy w świętych księgach.

Co mnie w tym dziwi? Wszyscy głoszą, że na świecie jest jeden Bóg, więc jego zdanie winno być we wszystkich zapisach takie samo. Czyżby był chwiejny w swych opiniach, czy interpretatorzy świętych ksiąg manipulują w przedstawianiu wiernym tych prawd.

Biblia nie wypowiada się jednoznacznie na temat aborcji, jednakże dla chrześcijan, aborcja to nie prawo kobiety do podjęcia decyzji. To sprawa życia i śmierci ludzkiego istnienia stworzonego na Boży obraz (Ks. Rodzaju 1:26-27; 9:6). Tym słowom zaprzeczają, jednak inne zapisy w Starym Testamencie jak np. W Księdze Kapłańskiej, Księdze Rodzaju czy Księdze Ozeasza. Przytaczam tylko kilka wersów, a jest ich więcej:

Jeżeli chodzi o dzieci w wieku od jednego miesiąca do pięciu lat, to chłopiec będzie oceniony na pięć syklów srebra, a dziewczynka na trzy sykle srebra.” (Kpł 27, 6) – w ogóle nie bierze się pod uwagę płodów, czy niemowląt do jednego miesiąca.

„«Twoja synowa Tamar stała się nierządnicą i nawet stała się brzemienną z powodu czynów nierządnych». Juda rzekł: «Wyprowadźcie ją i spalcie!»”   (Rdz 38, 24) – tutaj jest mowa o cudzołóstwie i nie czeka się, aż dziecko się narodzi – zostaje spalone w jej łonie, wraz z matką.

„Samaria odpokutuje za bunt przeciw Bogu swojemu: poginą od miecza, dzieci ich będą zmiażdżone, a niewiasty ciężarne rozprute.” (Oz 14, 1) – już bardziej dosadnie nie można było wyrazić, na co skazane są kobiety i ich nie narodzone dzieci.

Faktycznie, nie kobieta decyduje czy jej dziecko się urodzi, gdyż prawo boskie może je uśmiercić w bardzo okrutny, wyszukany sposób.

Biblia (w tym Nowy Testament) w żadnym miejscu nie potępia wyraźnie aborcji i nawet o niej nie wspomina, jednakże współcześni hierarchowie kościoła starając się wywrzeć presję na wiernych powołują się podstawowo na werset z Księgi Wyjścia (21:22-23), który interpretowany jest jako stwierdzenie, że embrion i płód są istotami ludzkimi. O tych nie przychylnych ich opiniom wersetach w ogóle się nie mówi, gdyż wiadomo, że nikt nie czyta starego, nowego testamentu czy nawet Biblii. Przedstawia i interpretuje się teksty wybiórczo na potrzeby chwili.

Wiekszość wyznań chrześcijańskich neguje aborcję, różnice polegają jedynie na interpretacji, czy i kiedy można do niej dopuścić, jak np. zagrożenie życia matki, ciąża będąca wynikiem gwałtu, stwierdzone upośledzenie embrionu.

Judaizm nie przychyla się do chrześcijańskiej interpretacji wersetu z Księgi Wyjścia, uważając iż dotyczy to już uformowanego płodu. Ogólną zasadą w judaizmie jest traktowanie każdej prośby o aborcję jako indywidualnego przypadku, który trzeba oddzielnie rozważyć i który musi być poważnie umotywowany. Istnieje wiele interpretacji prawa o aborcji od przyzwolenia do całkowitego zakazu. Większość rabinów dopuszcza aborcję, jeżeli zagrożone jest życie matki – nie tylko w sensie fizycznym ale i psychicznym, ciąże będące wynikiem gwałtu lub kazirodztwa. W przypadku wad lub chorób wrodzonych embrionu aborcja jest nie dopuszczalna.

Odmienny stosunek do aborcji ma islam. Duży wpływ ma podejście tej religii do pojęcia duszy. Według zapisu w Koranie rozwoju embriologicznego Bóg obdarza embrion duszą dopiero po upływie 120 dni od zapłodnienia.

W krajach, gdzie religią dominującą jest islam jest jeszcze wiele różnych odłamów, różnych interpretacji Koranu, podobnie jak w wielowyznaniowym chrześcijaństwie. Ostatecznie problem aborcji reguluje prawodawstwo poszczególnych państw muzulmańskich, będące odzwierciedleniem tendencji religijnych konkretnej społeczności.

 

W poszczegolnych panstwach swiat powołuje się ustawy regulujące sprawy oborcji, ponadto prawa dostepności środków antykoncepcji lub wręcz całkowity zakaz jej stosowania. Wszystkie te przepisy podyktowane są wymogami religii i skierowane głównie przeciwko kobietom. Stosować się do nich muszą również ludzie o przekonaniach ateistycznych, gdyż według duchowieństwa tych religii takie zjawisko nie istnieje. Człowiek urodzony w rodzinie automatycznie zostaje przypisany religii swoich przodków już w chwili narodzin, nikt się go nie pyta w przyszłosci czy tego chce. Dorosły człowiek deklarujący ateizm w statystykach nadal figuruje jako wierzący. W chrześcijaństwie można wystąpić z wnioskiem o apostazje, jednak nie jest ona do końca pełna. Zostaje nadal w rejestrach, jest się jedynie zawieszonym na czas nieokreślony. Nie wiem, jak to wygląda później w statystykach.

We wszelkich rozważaniach mówi się o kobiecie, embrionie, o grzechu śmiertelnym. Nigdy nie rozpatruje się tej sprawy od strony dziecka urodzonego z wrodzonymi wadami, dziecka, które wymaga wieloletniej opieki, które nigdy nie będzie żyło w społeczeństwie na równych prawach.

Mózg ludzki do dzisiaj jest najbardziej tajemniczym, nieznanym organem człowieka. Medycyna nie jest w stanie przeniknąć do myśli i odczuć tego dziecka.  Istnieją tylko spekulacje. Przykładowo, często mówi się, że człowiek po urazach głowy, wpadający w śpiączkę nie słyszy, nie odbiera niczego co się w około niego dzieje. Okazuje się, że w wielu przpadkach chory słyszał, rozumiał, czuł.

A jakie myśli są tych upośledzonych dzieci? Czy skazując je na życie nie wyrządzamy im wielkiej krzywdy? Czy dorastając dostrzegają swoją odmienność, swoje kalectwo, czy są szczęśliwe? Czy nie skazujemy je na wieczne cierpienie? Tego nikt nie wie, bo nie przeniknie się do tego mózgu. A co się z nimi dzieje, gdy traci tych najbliższych rodziców, którzy się nim tak troskliwie opiekowali, z którymi miał jedynie prawdziwie, zrozumiały kontak?

Nie popieram aborcji, ale uważam że taką decyzję mają prawo podejmować wyłącznie rodzice dziecka, matka. I nigdy nie skrytykuję kobiety, która jej dokonała uważając, że podjęła decyzję jaką widocznie musiała. Sama, gdybym wiedziała, że mój płód rozwija sie z wadami, które uczynią moje dziecko kaleką na całe życie, że będzie cierpiało – dokonałabym aborcji z wielkim bólem, ale nie dopuściłabym, aby to dziecko przeszło przez życie z jeszcze większym bólem.

Szanuje i podziwiam opinie wyrażona przez rabina Eliezar Yehuda Waldenberg, który uważa, że winno się usunąć ciążę, jeśli embrion ma wady lub chorobę, które po urodzeniu mogą mu przysporzyć znacznych cierpień.

Wszystkie akcje, przepisy, ustawy  zabraniające dokonywania aborcji na pewno nie wpłyną na ich spadek. Od pokoleń były dokonywane i będą. Wpłynie to jedynie na większe ryzyko życia kobiet, które będę je dokonywały w „podziemiach” przez osoby niekompetentne.

 

 

 

Bezsenność

Posted: 13 kwietnia, 2016 in Rozne

635766412055651789

Bezsenność (asomia, agrypnia, łac. insomniaang. insomnia) – według źródeł encyklopedycznych  „jest zakłóceniem stanu zdrowia, w którym niewystarczająca jest długość snu lub niezadowalająca jakość snu. Bezsenność może polegać na trudnościach w zasypianiu, wczesnym przebudzaniu się, wybudzaniu się w trakcie snu lub na złej jakości snu, czego następstwami są brak poczucia wypoczęcia, gorsze samopoczucie lub zaburzenia funkcjonowania w ciągu dnia. Bezsenność może być rozumiana bądź jako objaw, bądź jako odrębna jednostka chorobowa.[1] Potem następuje szereg opisów przyczyn bezsenności, fachowych porad… Przeszłam przez wszytkie i bez efektów.

Czujesz potrzebę snu i… nie zasypiasz. Leżysz godzinami, myśli skaczą z tematyu na temat, ale sen nie nadchodzi. Oczywiście przeszły baranki, setki ich i dalej nic. Zmieniłam je na kotki i kolejne fiasko. Nie mam kłopotów, które moglyby dręczyć nocami,

W przeciągu dnia staram się znaleźć intensywne zajęcia. Nie robię sobie drzemek, rezerwując czas na noc. Prócz porad medycznch wysłuchuję porad przyjaciół – szklanka ciepłego mleka, kąpiel, herbatki ziołowe, miód i… nic.

Niechętnie sięgam po środki farmakologiczne, ktore raz działają, a raz nie.

Jako młoda dziewczyna sypiałam mało. Ojciec mnie ostrzegał, że kiedyś te zaległości dadzą o sobie znać wieloma godzinami snu, ale i to się nie sprawdziło. Zdarzy się, że prześpię osiem godzin i wówczas jestem szczęliwa.

Ta bezsenność jest bardzo męczęca, ma bardzo ujemny wpływ na energię dnia następnego. Jak sobie z tym poradzić_

na_bezsennosc_jedna_rada_2014-07-17_23-48-46

 

[1] https://pl.wikipedia.org/wiki/Bezsenno%C5%9B%C4%87#Nast.C4.99pstwa_bezsenno.C5.9Bci_i_wsp.C3.B3.C5.82chorobowo.C5.9B.C4.87

 

Boże Narodzenie

Posted: 21 grudnia, 2015 in Rozne

2316_choinka

 

Grudzień, tradycyjnie już każdego roku jest miesiącem pod znakiem świąt. Planujemy co przygotować, jakie ciasta upiec, szukamy prezentów pod choinkę – zajęcia moc.

Czy wiemy jednak skąd wywodzi się tradycja świąt Bożego Narodzenia i choinki?

W religii chrześcijańskiej jest to święto upamiętniające narodziny Jezusa Chrystusa, stała uroczystość liturgiczna przypadająca na 25 grudnia. W Kościołach, które nadal celebrują liturgię według kalendarza juliańskiego,  jak prawosławie czy koptowie, Boże Narodzenie przypada na 7 stycznia kalendarza gregoriańskiego. Ścisłe określenie czasu powstania liturgicznego święta narodzin Chrystusa (Boże Narodzenie), podobnie jak i powód umieszczenia go w kalendarzu liturgicznym w dniu 25 grudnia, jest kwestią nadal dyskutowaną przez uczonych. Według dostępnych źródeł, święto wprowadzono najpierw w Rzymie w IV lub pod koniec III wieku. Z przekazów Klemensa Aleksandryjskiego[1] wiadomo, że różne daty były podawane za dzień narodzin Chrystusa: 19 kwietnia, 20 maja, 17 listopada. W II wieku n.e. w Egipcie pojawiło się Święto Bożego Narodzenia obchodzone w Pierwszym Peretcie[2] w dniu 6 stycznia, dokładnie jedenastego dnia Tybi[3] – dniu urodzin boga Słońca Ajona – patrona misteriów mitraistycznych czy Ozyrysa, boga śmierci i odrodzonego życia, bardzo stary kult sięgający połowy III wieku p.n.e., nazwany później przez Greków misteriami. Rocznica urodzin Chrystusa została więc w roku 353 wyznaczona przez Kościół na dzień 25 grudnia, czyli na dzień narodzin Mitry, niepokonanego boskiego Słońca.

Płaskorzeźba przedstawiająca Mitrę

.Plaskorzezba przedstawiajaca Mitre

Kult Mitry był bardzo popularny w Rzymie oraz na Bliski Wschodzie. Gdy chrześcijaństwo stało się religią państwową, chrześcijanie, aby osłabić ten pogański kult, przyjęli, że 25 grudnia, do tej pory obchodzony jako dzień urodzin Mitry, będzie dniem narodzin Jezusa.

Jak więc widać, aby wśród pogan mogła zaistnieć nowa religia pogodzono pogańskie tradycje z chrześcijańskimi. Nie znaczy to wcale, że nagle wszyscy stali się głęboko przekonani w nowej wierze. Na Syberii, w okręgu Chanty-Mansijskim żyją chrześcijanie wyznania prawosławnego. Kultywują tradycje chrześcijańskie, ale świętują również swoje tradycje pogańskie. Nie zrezygnowali z nich. Przypuszczam, że tak było przez pierwsze kilka wieków chrześcijaństwa i tak jest do dzisiaj w wielu rejonach świata, jak w Afryce, czy Ameryce Południowej.

Większość symboli Bożego Narodzenia ma swoje źródło w wierzeniach pogańskich. Choinka była od niepamiętnych czasów podczas przeróżnych świąt obwieszana świecidełkami. Ostrokrzew służył Celtom do obłaskawiania chochlików, a jemioła do praktyk okultystycznych. Również wyznawcy Mitry i osoby obchodzące rzymskie Saturnalia obdarowywały się prezentami.

Zastanawia mnie jednak polska nazwa świąt, Boże Narodzenie. Nie narodził się przecież Bóg, a narodził się Chrystus. W żadnym innym języku nie używa się słowa Bóg:

angielski – Merry Christmas, gdzie merry znaczy „weseleć”, a christmas „narodzenie Chrystusa”, arabski – Aid Milad – święto narodzin, francuski – Noël, rosyjski – rożdiestwo, włoski – natale, hiszpański – navidad, łacina – nativitatis.

Pomijając moje wątpliwości w zakresie nazewnictwa, samego faktu narodzin Chrystusa, do dzisiaj nie rozstrzygniętej daty kiedy to miało miejsce, pogańskiego pochodzenia samych świąt i zdobiącej je choinki życzę wszystkim

WESOŁYCH SWIAT

 

 

 

 

[1] Klemens Aleksandryjski – (ur. Prawdopodobnie 150 w Aleksandrii, zm. ok. 212 w Azji Mniejszej) – piszący po grecku teolog, poeta; zaliczany w poczet świąt katolickich oraz prawosławnych.

[2]  Peret – w starożytnym Egipcie druga pora kalendarza egipskiego, w którym rośliny wzrastały. Pora cofania się wód. Odpowiadał naszej zimie.

[3]  Tybi (nazwa egipska – Ta-Aabet, nazwa koptyjska – Tobe) – nazwa miesiąca kalendarza starożytnego Egiptu. Odpowiada dzisiejszemu okresowi od 27 grudnia do 25 stycznia.

Pomylona tożsamość

Posted: 17 lipca, 2015 in Rozne

Pomylona tozsamosc

 

„Pomylona tożsamość” to tytuł książki opracowanej przez Tabb Mark we współpracy z dwoma rodzinami amerykańskimi. Całość oparta na autentycznych wydarzeniach.

W roku 2006 miał miejsce tragiczny wypadek w którym w jednej  z rodzin, zginęła osiemnastoletnia córka. W innej rodzinie córka została ciężko ranna. Obie rodziny przeżywały tragedię. Jedna opłakiwała zgon, druga przesiadywała u boku rannej będącej w śpiączce. Cała sytuacja, przeżycia, wspomnienia przepojone są silną wiarą w Boga. Mnóstwo modlitw. Obie rodziny pogodzone z losem uznały, że taka była wola Najwyższego.

Nie zamierzam zastanawiać się nad ślepą wiarą tych ludzi, aczkolwiek uważam iż miała ona wpływ na dalszy rozwój wypadków. Szokiem była dla mnie ich naiwność, niewiedza, prymitywizm… Nie znajduję właściwych słów, wykracza to poza mój sposób rozumowania.

Po pięciu tygodniach od wypadku okazuje się, że pomylono tożsamości dziewcząt. Obie jasne blondynki i o prawie tym  samym kolorze oczu. Na zdjęciach umieszczonych w internecie możnaby na siłę doszukać się podobieństwa.  Jak mogło dojść do takiej karygodnej pomyłki.

Matka, „niby” zmarłej córki, dowiaduje się telefonicznie o tragedii jako pierwsza w rodzinie. Wraz z drugą córką udają się do szpitala, gdzie przebywają inni ranni z tego samego wypadku. Zadaje tylko jedno pytanie: czy czegoś od niej potrzebują. Dyżurna pielęgnierka informuje, że koroner nie potrzebuje już nic, gdyż ciało zostało zidentyfikowane w oparciu o znalezione przy niej prawo jazdy. Jeżeli jednak matka wyraża chęć, to może zaprowadzić ją do kostnicy. Matka nie wyraża takiej chęci, uznając że chce mieć na zawsze obraz córki żywej, uśmiechniętej.  Ojciec rodziny, pastor, nie obecny w tym czasie aprobuje decyzję żony. Podobną opinie wyraża siostra zmarłej i jej narzeczony. Koroner zorganizował transport ciała do miejsca zamieszkania rodziny. Odbył się pogrzeb, opłakano córkę. Zdziwiła mnie nieco reakcja tej rodziny pierwszego dnia. Skupuli się na rejestrowaniu nazwisk osób, które dzwoniły z kondolencjami, na robieniu listy kogo należy powiadomić o tragedii, dziękowali Bogu za tyle dowodów pamięci i deklarowanych modlitw.

Druga rodzina pełni dyżury w szpitalu przy rannej. Dziewczyna ma posiniaczoną twarz, opuchniętą – brak okaleczeń, gips na ręce i nodze, kołnierz ortopedyczny i mnóstwo podłączonych rurek. W jednym momencie coś sygnalizowało o pomyłce. Przekazana rodzinie odzież zdjęta z rannej budziła wątpliwości. Uznano jednak, że pożyczyła od koleżanki, co miała w zwyczaju robić. Zaskoczeniem był również ślad po kolczyku przy pępku, co wytłumaczono sobie, że zrobiła to w tajemnicy.

Matka siedzi przy córce przez pięć tygodni, wznosi modły do Boga, wyśpiewuje psalmy, czyta Biblię i nic jej nie sugeruje, że to nie jej córka. Wątpliwości mają jedynie przyjaciele. Rodzeństwo zakłada stronę internetową informującą o przebiegu leczenia i proszą wszystkich o modlitwę.

Obie rodziny wykształcone, ukończyły wyższe studia.To wszystko brzmi absurdalnie, ale to się wydarzyło.

Po czterech tygodniach zaczynają pojawiać się wątpliwości. Dziewczyna wyszła ze śpiączki, twarz normalna, oczy zamknięte, ale nadal nie miała kontaktu z otoczeniem, co jest normalne przy treumatycznym urazie mózgu. Zaczęła wypowiadać pojedyńcze słowa. Były nielogiczne, nie pasowały do rodziny która się nią opiekowała. Wymawiała obce imiona, przywoływała swojego ojca, obecnego przy niej odrzucała. Terapeutka tłumaczyła, że w jej sytuacji to jest rzeczą normalną. Pierwsze wątpliwości zaczęła mieć jej „siostra”, potem dołączył „ojciec”. Zrobiono identyfikację stomatologiczną, która ujawniła pomyłkę tożsamości.

Reakcja obu rodzin jest również zastanawiająca. Przeżywają nowy ból, nowe radości. Nie winią za to nikogo, sami się o nic nie obwiniają. Wszystko stało się zgodnie z wolą Boga, który tą drogą ich doświadczał, poddawał ich wiarę próbie.

Dotychczas nie słyszałam, żeby matka nie chciała po raz ostatni spojrzeć na swoje dziecko, być pewną, że odeszło. W czasie wojny zginęło wiele córek i synów. Matki jednak nie przestawały czekać, nigdy z faktem śmierci nie pogodziły się. Szukały, chodziły od miejsca do miejsca, gdzie dokonywano ekshumacji tymczasowych miejsc pochówku. Musiały sprawdzić, czy może jej dziecko tam jest. Przeżycia z tym związane były ciężkie, a jednak się nie poddawały. Jak to jest możliwe, aby w XXI wieku rodzic przyjął telefoniczną informację o śmierci dziecka i nie chciał znaleźć potwierdzenia tego? Jak koroner może zidentyfikować zmarłą osobę tylko w oparciu o rzeczy, które na miejscu wypadku leżały w pobliżu danej osoby.

A druga strona? Czy możliwym jest, aby matka nie rozpoznala swojego dziecka, którym opiekuje się przez osiemnaście lat. Matka jako jedyna ma zdolność rozróżniana swoich dzieci bliźniaków. Nie pomyli się. Jak można pomylić własną córkę z obcą osobą, nawet jeżeli istnieje między nimi podobieństwo?  Od chwili narodzin naszej pociechy oglądamy każdy kawałek jego ciała, znamy każdy grymas twarzy, reakcje, przyzwyczajenia.

Winę za to ponoszą wszyscy, od policji zaczynając, przez personel medyczny, terapeutów na obu rodzinach kończąc. Nikt jednak nie wniósł żadnej skargi, nie było żadnego pozwu. Obie rodziny zaprzyjaźniły się i nawet wystąpiły w „The Oprah Winfrey show”.

To są Amerykanie XXI wieku, nowego tysiąclecia obfitującego w ekskluzywne szkoły, najnowsze technologie, wszystko co najlepsze… Tym karmią cały świat, a własne społeczeństwo trzymają w głębokiej niewiedzy, śmiem powiedzieć – w religijnym zaślepieniu, prymitywiźmie.  Czym to się różni od pogardzanego Trzeciego Swiata?…

Anielsko nienaganna tyrania

Posted: 22 lutego, 2015 in Rozne

Poniżej pozwalam sobie zacytować maleńki fragment z książki Davida Herberta Lawrence. Jest to spostrzeżenie dokonane przez mężczyznę. Ja pozostawiam je bez komentarza.

„Był pozbawiony tego czystego, niezmaterializowanego chłodu, z którym niepostrzeżenie, cal po calu, podpełza coraz bliżej upatrzonego celu i powoli, pierścieniami swej ukrytej woli oplata ofiarę. Takie to subtelne, nienawistne, a jednocześnie jakoś dziwnie nieskazitelne. Wszystko co robił wydawało się czyste, jasne i nienaganne. To było takie okropne. Ta jego nienagannie szlachetna wola, która w końcu ujarzmi ją i unicestwi. Tak, po pewnym czasie stanie się bezdusznym automatem, całkowicie zależnym od jego woli, myślącym tak jak on jej podyktuje i kierującym się tylko takimi uczuciami, jakie on pozwoli jej ujawnić. A przez cały ten czas zachowa pozory wyzutego z egoizmu, wyrozumiałego, skromnego mężczyznę o nienagannych manierach. Pozostawi jej na pozór całkowitą swobodę. Z jego ust nie padnie żaden rozkaz, nigdy nie powie: Musisz! Nie wolno ci! Nie pozwolę ci na to! – o nie, nigdy, przenigdy! Pozornie zawsze i w każdej sytuacji pozostawi jej wolny wybór. I przez cały czas niepostrzeżenie będzie ją okradał z wszelkich możliwości decyzji, aby zawsze musiała wybierać to, co jemu odpowiada.

Anielsko nienaganna tyrania, (…) ta cicha, pozornie nieposzlakowana tyrania duchowa.”

Piekło

Posted: 22 października, 2014 in Rozne

Michal Aniol - Sad ostateczny  Pieklo - szczegol z fresku w sredniowiecznym kosciele sw Mikolaja, Bulgaria    Prorok Muhammad odwiedza pieklo i obserwuje bezwstydne kobiety skazane na meki za wystawienie ich wlosow na widok obcych. Persja, XV wiek  William-Adolphe Bouguereau 1825-1905 - Dante i Virgil w piekle1850

 

Od dziecka straszeni jesteśmy piekłem, jeżeli nie będziemy postępować zgodnie z kanonami religii, społecznymi, jeżeli poprostu będziemy „niegrzeczni”. Nikt jednak z nas tak na prawdę nie wie co to jest piekło i gdzie ono jest.

Według pierwotnych czy starożytnych wierzeń piekło znajdowało sie pod ziemią. Cierpienia, jakie tam doznawano nie wiele różniły się od cierpień nękających rodzaj ludzki za życia: głód, pragnienie, tortury, niewola, ból, męki…

Kolejne, bliższe naszym czasom religie podobnie interpretują pojęcie piekła. W Judaiźmie obok miejsca, gdzie przebywają wszyscy zmarli (szeol) wydzielona jest część dla potępionych za grzechy dokonane za życia. Miejsce to nazywa się gehenna.

W Chrześcijaństwie piekło jest szeroko omawiane  zarówno w Starym, jak i Nowym Testamencie. Interpretacje, w zależności od wyznań, nieco się różnią, jednak podstawowo jest to miejsce, gdzie przebywają potępieni aniołowie i ludzie pozbawieni daru oglądania Boga. Poddawani są oni torturom, wszelkim cierpieniom, paleni wiecznym ogniem.

Podobnie piekło interpretują muzułmanie z tą jednak różnicą, że nie wierzący pozostaną w tym ogniu na wieki, a wyznawcy Islamu, którzy znaleźli się tam za popełnione grzechy mają szansę po czasie być przyjętymi do raju.

W Buddyźmie piekieł jest szesnaście, z tego połowa gorących, połowa zimnych. Czas przebywania w piekle nie jest określony, ale zawsze istnieje szansa przejścia przez bramy raju.

Mały wstęp o piekle, do którego bramy widziałam.

Leciałam samolotem z północnej Afryki do Europy. Piękna pogoda, w górze błękit nieba i wolno przeływające małe chmurki; w dole błękit morza. Lot przyjemny, spokojnie zbliżamy sie do celu. I oto w dali pojawiają się ciężkie chmury. Widok, który wzbudził we mnie chęć przedstawienia tego na papierze, ale nie umiem malować. Patrząc, zaczęłam rozumieć malarzy abstrakcjonistów tworzących swoje dzieła pod wpływem emocji chwili. Mój obraz, który zatytułowałabym Brama do piekła mógłby wydać się takim absurdem, byłyby to plamy od bieli przechodzące w coraz głębszą szarość aż do całkowitej czerni.

Górą mały pasek bardzo jasnego błękitu, pod nim śnieżno białe kopułki chmur, jak pęcherzyki. Białe do połowy a potem przechodzące w jasną szarość. Czym bliżej ziemi odcień szarości coraz głębszy, coraz cięższy i bardziej przestraszający. Przy samej Ziemi półkolista czarna otchłań, wjazd do przepaścistej groty, wjazd w głąb Ziemi, do piekła. Samolot skierował swój lot wprost w tę czeluść.

Wjechaliśmy do piekła, ono jest tutaj, nie w głębi Ziemi, ale na niej. Jesteśmy w tym piekle od chwili urodzenia do naszego ostatniego tchnienia. Wojny wiecznie toczące się, reżimy, pseudo demokracje, więzienia, obozy, niewolnictwo, tortury, głód, choroby, plagi, zarazy, epidemie… Można w nieskończonośc wyliczać tragedie, jakie ludzkość przeżywa przez całe swoje istnienie. Cierpimy za życia. To jest piekło, to jest to nasze piekło.

 

dzieci z sierocinca dziecko z Afryki Niewolnicy niewolnik z bliznami od bicia plantacja bawelny- dziewczynki 6 i 7 lat torturowani jency

Podlaski szlak tatarski

Posted: 24 lipca, 2014 in Rozne

Suprasl_2 Mimbar_ meczet Kruszyniany Meczet Kruszyniany Hanaa Abdel Fattah w meczecie w Kruszynianach Suprasl

Podlaski szlak tatarski zaprowadzi nas do Bohonik, Kruszynian i Supraśla. Są to najstarsze, w obecnych granicach Polski, skupiska wyznawców islamu. Pamiętają one pierwszych Tatarów sprzed 300 lat, osadzonych tu przez polskiego króla  Jana III Sobieskiego. Obecnie we wsiach tych mieszka niewielu Tatarów, ale czynne meczety i cmentarze muzułmańskie sprawiają, że wszyskie te miejsca mają dla nich ogromne znaczenie i nie tylko religijne. Są one również symbolem obrazującym historię wtapiania się tej społeczności w środowisko polskie, jak również siłę przetrwania tej małej grupy w obcym dla niej chrześcijańskim żywiole. Do dzisiaj zachowali swoją odrębność wyznaniową, tradycję pochodzenia i obyczaje. Według narodowego spisu powszechnego z roku 2011 narodowość tatarską zadeklarowało 1916 osób z czego 665 jako jedyną.

Bohoniki i Kruszyniany stają się kilka razy w roku rojne i gwarne, pełne odświętnego charakteru podczas świąt muzułmańskich. Również okres wakacyjny ożywia nieco te biedne, jakby opuszczone podlaskie wsie. Turyści, studenci, letnicy i tatarska młodzież chętnie odwiedzają te miejsca dla niepowtarzalnego klimatu polskiego Orientu. I nie tyle skromne muzułmańskie meczety, architektonicznie bardzo podobne do miejscowych cerkiewek, czy nie tak stare przecież muzułmańskie nekropolie przyciągają rzesze odwiedzających, ale panująca tu atmosfera kresów dawnej Rzeczypospolitej Obojga Narodów – atmosfera tolerancji, zrozumienia i akceptacji różnorodności.

 

Zdjęcia ze zbiorów prywatnych

Kair wiosną

Posted: 22 Maj, 2014 in Rozne
palmy3

Z reguły większość z nas kojarzy sobie Egipt z piramidami, palmami i pustynią. Nie dostrzegamy, że w tym kraju jest dużo zieleni, gdyż chodząc ulicami nie patrzymy w górę, na korony drzew, ale skupiamy się na nierównych chodnikach, aby nie potknąć się i nie upaść. Dopiero będąc w Dahszur, położonym na wzgórzach, ujrzałam w dole zieloną wyspę, zieleń Gizy i Kairu. Widziałam też coś mniej radosnego, olbrzymią chmurę smogu wiszącą nad tymi miastami pomniejszającą moją radość z widoku, wywołującą raczej smutek.

Najpiękniejszą porą roku dla mnie jest wiosna. Temperatury przyjemne do chodzenia na spacery, noce jeszcze chłodne, ale równie miłe. Roślinność, jak wszędzie na świecie, zaczyna budzić się do życia. W oczkach wodnych pojawiają się kwiaty będące symbolem tego kraju, lotos.

lotos2      lotos1

Rozkwitają pierwsze rośliny zasadzane na klombach, w pobliżu hoteli, przyciągają swoją intensywną barwą i zapachem. Są wśród nich też znane nam z naszego podwórka nagietki, aksamitki, ołowniki, róże, prócz tego egzotyczne agawy, kaktusy, smukła strelicja… Dalej zobaczymy ukwiecone bogato krzewy z hibiskusem na czele.

strelicja nagietki hibiskus1

Wśród drzew obsypanych kwieciem najpopularniejszą jest akacja. Są także jacarandy, mangowce, bananowce i oczywiście smukłe, strzeliste palmy.

akacja 1 oleander1 Jacaranda 1 bananowce granatowiec

Tych drzew jest wiele gatunków, ale nie będąc botanikiem nie jestem w stanie wszystkich ich wymienić, nie znam nazw wielu z nich. Ale nie na tym mi zależało i nie będę tego zgłębiać, interesują mnie kolory. Najbardziej lubię pnącze bungewilla sięgające nawet 12 metrów. Oplata płoty, mury, wspina się na drzewa, bogato ukwiecone, różnobarwne. Chwilami odnoszę wrażenie, że jest ono jak plaga, pasożyt, ale kolory jakie roztacza, jak potrafi wysokiego na dwa pietra fikusa ozdobić swoim kwieciem – zachwyca urokiem, ożywia szare ulice miasta.

bugenwille4 bugenwille1 bugenwille2 bugenwille3

W kraju, gdzie opady deszczu są znikome natura sama broni się przed niedostatkami wody. Liście drzew, płatki kwiatów egipskich są mięsiste, jędrne, a korzenie sięgają głęboko w głąb ziemi. Nie zauważyłam, aby specjalnie dbano o tę roślinność, żeby nawożono, sprowadzano specjalną ziemię, ale wszystko i tak pięknie rośnie pod tym prażącym słońcem.