Egipt

Kair wiosną
palmy3

Z reguły większość z nas kojarzy sobie Egipt z piramidami, palmami i pustynią. Nie dostrzegamy, że w tym kraju jest dużo zieleni, gdyż chodząc ulicami nie patrzymy w górę, na korony drzew, ale skupiamy się na nierównych chodnikach, aby nie potknąć się i nie upaść. Dopiero będąc w Dahszur, położonym na wzgórzach, ujrzałam w dole zieloną wyspę, zieleń Gizy i Kairu. Widziałam też coś mniej radosnego, olbrzymią chmurę smogu wiszącą nad tymi miastami pomniejszającą moją radość z widoku, wywołującą raczej smutek.

Najpiękniejszą porą roku dla mnie jest wiosna. Temperatury przyjemne do chodzenia na spacery, noce jeszcze chłodne, ale równie miłe. Roślinność, jak wszędzie na świecie, zaczyna budzić się do życia. W oczkach wodnych pojawiają się kwiaty będące symbolem tego kraju, lotos.

lotos2      lotos1

Rozkwitają pierwsze rośliny zasadzane na klombach, w pobliżu hoteli, przyciągają swoją intensywną barwą i zapachem. Są wśród nich też znane nam z naszego podwórka nagietki, aksamitki, ołowniki, róże, prócz tego egzotyczne agawy, kaktusy, smukła strelicja… Dalej zobaczymy ukwiecone bogato krzewy z hibiskusem na czele.

strelicja nagietki hibiskus1

Wśród drzew obsypanych kwieciem najpopularniejszą jest akacja. Są także jacarandy, mangowce, bananowce i oczywiście smukłe, strzeliste palmy.

akacja 1 oleander1 Jacaranda 1 bananowce granatowiec

Tych drzew jest wiele gatunków, ale nie będąc botanikiem nie jestem w stanie wszystkich ich wymienić, nie znam nazw wielu z nich. Ale nie na tym mi zależało i nie będę tego zgłębiać, interesują mnie kolory. Najbardziej lubię pnącze bungewilla sięgające nawet 12 metrów. Oplata płoty, mury, wspina się na drzewa, bogato ukwiecone, różnobarwne. Chwilami odnoszę wrażenie, że jest ono jak plaga, pasożyt, ale kolory jakie roztacza, jak potrafi wysokiego na dwa pietra fikusa ozdobić swoim kwieciem – zachwyca urokiem, ożywia szare ulice miasta.

bugenwille4 bugenwille1 bugenwille2 bugenwille3

W kraju, gdzie opady deszczu są znikome natura sama broni się przed niedostatkami wody. Liście drzew, płatki kwiatów egipskich są mięsiste, jędrne, a korzenie sięgają głęboko w głąb ziemi. Nie zauważyłam, aby specjalnie dbano o tę roślinność, żeby nawożono, sprowadzano specjalną ziemię, ale wszystko i tak pięknie rośnie pod tym prażącym słońcem.

  Dahszur

W szkole średniej przez jeden rok lekcje historii poświęcone były starożytności. Zachwyciłam się wówczas Egiptem i potem czytałam na temat przeszłości tego kraju wszystko, co było dostępne na półkach księgarskich. Komputerów, internetu jeszcze nie było, więc dostęp do źródeł  ograniczony. Mogłam liczyć tylko na to co zostanie napisane przez polskich autorów lub przetłumaczone na język polski i wydrukowane. I marzyłam o piramidach mając cichą nadzieję, że kiedyś będzie mi dane je zobaczyć, dotknąć.

Życie tak się potoczyło, że zamieszkałam w Egipcie, zobaczyłam je i mogę podziwiać ich piękno kiedy tylko zapragnę.

W Egipcie jest łącznie około stu piramid, aczkolwiek są zdania podzielone. Niektórzy naukowcy mniejsze z nich uważają za grobowce piramidopodobne. Dla mnie nie istotne jest nazewnictwo, wszystkie są wspaniałe i liczą sobie te pięć tysięcy lat.

Poznawanie ich rozpoczęłam od Gizy, od tych najsławniejszych, od CheopsaChefrena i Mykerinosa. Poraziły mnie swoją potęgą, pięknem. Nie wszyscy mają jednak opinię podobną mojej. Słyszałam wypowiedź turysty zastanawiającego się po co płacił tyle pieniędzy, żeby oglądać kupę kamieni? Nasz wielki polski wieszcz, Julisz Słowacki z wycieczki do piramid wyniósł głębsze refleksje.  Widok potężnych piramid skłonił poetę do przemyśleń na temat religii starożytnych Egipcjan, ich obrzędów pogrzebowych oraz czci oddawanej zmarłym, ułatwiły mu pełniejsze zrozumienie narodowego nieszczęścia. Poemat Rozmowa z piramidami jest odpowiedzią poety na zadane sobie pytanie – czy piramida egipska może być grobowcem polskiego ducha narodowego.

 

Rozmowa z piramidami

 

Piramidy, czy wy macie
Takie trumny, sarkofagi,
Aby miecz położyć nagi,
Naszą zemstę w tym bułacie
Pogrześć i nabalsamować,
I na późne czasy schować?
– Wejdź z tym mieczem w nasze bramy,
Mamy takie trumny, mamy.

Piramidy, czy wy macie
Takie trumny, grobowniki,
Aby nasze męczenniki
W balsamowej złożyć szacie;

Tak by każdy na dzień chwały
Wrócił w kraj, choć trupem cały?
– Daj tu ludzi tych bez plamy,
Mamy takie trumny, mamy.

Piramidy, czy wy macie
Takie trumny i łzawice,
By łzy nasze i tęsknice
Po ojczystych pól utracie
Zlać tam razem – i ostatek
Czary dolać łzami matek?
– Wejdź tu, pochyl blade lice,
Mamy na te łzy łzawice.

Piramidy, czy wy macie
Takie trumny zbawicielki,
Aby naród cały, wielki,
Tak na krzyżu, w majestacie
Wnieść, położyć, uśpić cały
I przechować – na dzień chwały?
– Złóż tu naród, nieś balsamy,
Mamy takie trumny, mamy.

(Juliusz Słowacki)

Ciekawa dalszych piramid doszłam do Sakkary i priamidy schodkowej Dżesera, a w końcu do Dahaszur. Długo były one niedostępne dla zwiedzających, był to teren wojskowy.

Zbudowano ich pięć: dwie króla Snofru (ojca Cheopsa) oraz trzy: Amenemhata II (Biała), Senusereta III i Amenemhata III (Czarna). Piramidy Snofru pod względem wielkości zajmują trzecie i czwarte miejsce po piramidach Cheopsa i Chefrena. Często określa się je mianem: Czerwonej i Łamanej. Jest jeszcze kilka mniejszych dla rodziny faraona, już nie tak okazałe jak władców.

Tam poraz pierwszy odczułam ich potęgę. Pustynia, pięć piramid, a w ich cieniu kilku policjantów na wielbłądach kłócących się z otoczeniem – staram się ich nie dostrzegać, nie widzę ich. Nie ma turystów, nie ma tej rzeszy ludzi pstrykających aparatami fotograficznymi – bezbłędni są w tym Japończycy, handlarzy pamiątkami, chłopców namawiających na jazdę konną czy wielbłądem… Idealna cisza… W dali na północ widać monumenty Gizy, na południe kolejną piramidę w Meidum. Świadomość miejsca, gdzie przed pięciu tysięcy laty byli ludzie, żyli i umierali, śmiali się i płakali, radowali i smucili… Dotykałam piramidy i chciałam poczuć ich energię, którą pozostawili po sobie. Siedziałam na piasku z przymkniętymi oczami i chciałam usłyszeć odgłosy życia, które się tu toczyło, poznać prawdę o nich, gdyż w interpetacje archeologów nie wierzę, nie przekonuje mnie. Piramidy nigdy nie mają jednolitej barwy, ona stale zmienia się. Raz są ciemne, przysadziste, groźne; innym razem rozświetlone, strzelające w niebo swym blaskiem. Patrzenie na nie nie nudzi. Miejsce działało na mnie jak magia, mogłabym siedzieć godzinami zapominając o realiach życia toczącego się dzisiaj. Tam DZISIAJ nie istnieje.

Niestety, cywilizacja i tam dotarła. Dahszur pojawiło się w programach wycieczek turystycznych i czar miejsca prysł.

(Zdjęcia ze zbiorów prywatnych)

 

Pan Bawab

Dzielnica, niegdyś należąca do reprezentacyjnych nadal tak jest uważana, ale jej czas świetności dawno już minął. Dzisiaj ktoś ja nazwał „dzielnicą bawabów” (dozorców). I to prawda, oni wiodą tutaj prym. Siedzą z papierosem przed kamienicami, popijają herbatkę i z reguly nic nie robią. Swoje obowiązki sprzątania klatek schodowych wypełniają z większą lub mniejszą starannością, najczęściej mniejszą, o czym świadczy wygląd tych klatek. W kamienicach, w których zamieszkuje jej właściciel, sytuacja jest nieco lepsza, dozorca bardziej się stara, boi się swego pana. Większość jednak kamienic to mieszkania na wynajm.

Dozorcy wiedzą wszystko co, kto, gdzie i tylko patrzą jak i komu  uszczknąć parę groszy. Otrzymują od mieszkańców swoją comiesieczną składkę, ale – z tym się zgodzę – na utrzymanie rodziny jest to za mało. Więc poszukują innych źródeł. Za każdą usługę – kupienie drobiazgu dla mieszkańca, wniesienie bagażu, znalezienie mechanika do popsutego kranu czy anteny satelitarnej – za to wszystko pobierają pieniądze. Ale nie tylko od lokatora, mechanik płaci również haracz, musi dzielić sie zarobkiem. Często w tych drobnych usługach wyręczają ich własne dzieci jednak pieniądze idą do kieszeni ojca.

I tak „nasz pan” obrasta w sadełko czujnym okiem obserwując, aby nic nie uszło jego uwadze. I nie probuj korzystać z pomocy kogoś z zewnatrz, popadniesz w niełaskę „pana”. Cieżką pracę ma ten nasz bawab.

Jest jeszcze żona, najczęściej szara myszka zdominowana przez meża. Co należy do jej obowiązków? Oczywiście pomoc mężowi w dbałości o czystość kamienicy. Prócz tego normalne zajęcia – sprzątanie kącika w którym mieszkają, pranie, gotowanie… Dlaczego kącika? Jest to najczęściej mała klitka pod schodami w której muszą się zmieścić co najmniej cztery osoby. Tam gotują, jedzą, odpoczywają przy telewizorze, tam dzieci odrabiają lekcje, tam śpią i kochają się dbając o przyrost naturalny. Wszystkie zajęcia związane z tą klitką należą do obowiazków żony. Czy ma wolny czas? Tak, ma go dużo i każdego dnia poświęca go na odpłatne sprzątanie mieszkań lokatorów nie tylko w jej kamienicy. Każdego dnia przez cały tydzień gdzieś u kogoś sprząta.  Zarabia dużo więcej niż mąż, ale on, głowa rodziny, trzyma kasę. I najczęściej jest to kobieta uśmiechnięta, życzliwa, pomocna.

Właściciele kamienic nie są zbytnio zainteresowani ich stanem. Dla nich liczy się tylko zarobek uzyskany z wynajmu mieszkań. Bardzo trudno wyegzekwować od nich naprawę czegokolwiek. Ale cóż można od nich wymagać skoro państwo też się tym nie interesuje. Wystarczy spojrzeć na ulice przy którzch te kamienice stoją.

Na obrzeżach miasta powstają nowe, luksusowe, zadbane dzielnice, a o starych, z bogatą tradycją i historią zapomina się, nikt o nie nie dba. Oddało się je w zarząd bawabom.

 

Dodaj komentarz